fbpx

Jeżeli pamiętasz i śledzisz strony UZP, w ostatnim kwartale 2019 roku Urząd Zamówień Publicznych przygotował materiał w formie raportu z badania dotyczącego niskiej konkurencyjności w zamówieniach publicznych 📉.
Ankieta była dostępna na stronie Urzędu, zachęcając podmioty ubiegające się o zamówienia publiczne, aby wyraziły swoją opinię na temat przyczyn takiej sytuacji na rynku ✅❎.

Właśnie przypomniałam sobie o zawartych w Raporcie wnioskach 🧐. Dlaczego? Ponieważ wskazują na naszą codzienność, pełnomocników i prawników, borykających się z realnymi problemami procesu polegającego na ubieganiu się a potem realizacji zamówienia publicznego.🔥

Co między innymi pojawiło się w Raporcie jako przyczyny braku lub niskiego zainteresowania udziałem wykonawców w zamówieniach❓
• opis przedmiotu zamówienia preferujący określony produkt lub firmę
• niejasny opis przedmiotu zamówienia
• zbyt krótki czas na złożenie oferty a jednocześnie zbyt długie procedury udzielenia zamówienia
To wszystko realne problemy.

Nie powinno pozostawać jednak bez znaczenia ich źródło.
W mojej ocenie to oczywiście zarządzanie procesem udzielenia zamówienia, co jedynie wydaje się mało istotne (bo to przecież formalne procedury, więc po co nimi w złożony sposób zarządzać?). Osobiście jestem zwolenniczką pracy projektowej, która doskonale mogłaby sprawdzić się w zarządzaniu zamówieniami publicznymi, zarówno u Zamawiających jak i Wykonawców.

Ale to nie jedyny problem. Za każdym procesem stoją ludzie. Opublikowany także w tamtym roku Raport na temat rynku pracy w zamówieniach publicznych sporządzony przez Wydawnictwo Must Read Media i Polskie Stowarzyszenie Zamówień Publicznych (tutaj) wyraźnie pokazał, że pracownikom obszaru zamówień brakuje do zachęcenia ich do wydajności zarówno odpowiedniego poziomu wynagrodzenia, jak elementów zachęty. A wiadomo, że dla dużych przedsiębiorstw dobre umowy o świadczenie usług medycznych dla pracowników to nie jest duże wyzwanie.

Postępowanie długo trwa? Słaba decyzyjność, brak priorytetyzacji, “wąskie gardła” do podpisywania dokumentów w postępowaniu.

Termin składania ofert jest zbyt krótki? Często dlatego,że Zamawiający chcieliby uniknąć zbyt wielu pytań do specyfikacji istotnych warunków zamówienia, czy niezdecydowanych wykonawców. Czy warto? Niekoniecznie, bo później okazuje się, że wpłynęły dwie oferty i Komisja Przetargowa modli się wręcz, żeby choć jedna była poprawna. Na finiszu okazuje się, że jedna jest, ale trzeba dołożyć z innej pozycji w Planie inwestycyjnym. I kolejny raz pytam – czy warto?

No i preferencje produktowe lub podmiotowe – o tym można pisać książki. Usuwanie nazwy producenta, ale kopiowanie specyfikacji technicznej jego produktu czy materiału do dokumentów przetargowych, aby za chwilę powiedzieć sobie: mamy to! Osoby merytoryczne i techniczne męczą się bardzo tworząc opisy przedmiotu zamówienia, pojawia się więc całkiem znany problem zaniechania… Tak, znowu dotarłam do czynnika ludzkiego. Ale to nie tylko to. Brak dopuszczenia równoważności wielokrotnie przekreśla możliwość oferowania. Czemu? Ten, kto coś o równoważności wie, pracuje w zamówieniach publicznych. A z nimi przecież nie da się normalnie rozmawiać. Z kolei ten, kto potrafi zakres równoważności określić, nie wie często, że taka możliwość w Pzp istnieje. Komunikacja szwankuje…

Traci na tym motywacja, efektywność i budżet Zamawiającego.

I nie jest tak, że tylko narzekam! Miałam przyjemność stać na czele zespołów zamówieniowych, z których można być bardziej niż dumnym. Ale współpracowała przy tym mocno kadra zarządzająca, wyznaczając ścieżkę, po której podążali ludzie identyfikujący się z sukcesami Spółki, odpowiednio doceniani za swoją pracę.

Raport UZP jest dostępny tutaj.

Autorka: Kamila Mizeracka